Kategorie: Wszystkie | Gry komputerowe | Programowanie | Różne | Sprzęt | Zdjęcia
RSS
piątek, 04 marca 2011

Dzisiaj kolejny wpis filozoficzno-teologiczny. Może to co skrobnę komuś coś rozjaśni, a może nikt inny nie zastanawia się nad tym nie zastanawia i wpis pozostanie sztuką dla sztuki, a może dla innych to co napiszę jest oczywiste.W każdym razie - zaczynam!

Tytułowy problem męczył mnie od jakiegoś czasu. Otóż fakt współistnienia wolnej woli z Łaską jest hipotetycznie sprzeczny. Zawsze mnie denerwowało, że niektórzy wszystkie swoje zasługi przypisują Bogu. Byłem dobry, zrobiłem coś fajnego, coś mi się udało? -  to Boża zasługa, wszystko dzieki Niemu i Jego łasce! Bez niej nic nie ma! Ja jestem tylko marną pchełką i sam nic nie mogę. Bardzo mnie wkurza takie podejście, a  pozatym wydaje się sprzeczne -  przecież istnieje wolna wola! Moje działania nie są determinowane! To ja decyduję co zrobić a czego nie. Więc jak zrobię coś dobrego to moja zasługa! I co  z tym fantem zrobić?

Pocieszające jest to, że podobne problemy mieli chrześcijanie już w początkach istnienia kościoła. Powstało wiele hipotez, aż w końcu dosyć spójnie to wytłumaczono. Aby nie być gołosłownym, swoje wnioski wyciągam na podstawie ustaleń XIX Soboru Trydenckiego, Dekret o usprawiedliwieniu, szczególnie kanon 4 oraz II Synodu w Orange - Kanon 3, Kanon7.

Moja intepretacja jest następująca. Dla uproszczenia założmy, że każda sytuacja, w której musimy dokonać wyboru ma dwa możliwe wyniki - dobry i zły w sensie moralnym (Sytuacje, w którym jest więcej możliwości wyboru lub jest więcej wyborów złych lub dobrych można prosto sprowadzić do wyżej wymienionej). Każdy dobry wybór jakiego dokonamy jest poprzedzony naszą decyzją, która z kolei jest poprzedzona decyzją Boga o udzieleniu nam łaski. Łaska jest tutaj warunkiem koniecznym - gdybyśmy jej nie dostali to za każdym razem wybieralibyśmy zło.  Obraz wart tysiąc słów:

Clipboard01

 

A więc i wilk syty i owca cała - Boża zasługa w tym, że obdarza nas łaską, i dodatkowo nasza gdy korzystamy z niej w taki sposób, że dokojumy dobrych wyborów - gdyż mimo łaski możemy dokonywać złych. Całość dosyć dobrze tłumaczy fałszywość predestynacji - idei, że to Bóg sprawia, że czynimy źle - sztandardowy przykład z Judaszem, który jakoby musiał zdradzić Jezusa.

Sytuacja trochę bardziej komplikuje się w przypadku naszej prósby o łaskę. Synod w Orange stwierdza, że nasza ewnetualna prósba o zwięszkenie łaski, jest również poprzedzona łaskąSmile. A więc nie możemy prosić o łaskę bez uprzedniej łaski - co jest zgodne z cała teorią. Prośba o łaskę jest więc tu kolejnym wyborem przed którym stajemy. Teoria nadal działa z tym założeniem, że każdy otrzymał na początku wystarczającą ilość łaski do pierwszej prośby o łaskę. Idąc dalej trzeba by jeszcze zastanowić się nad tym czy łaska jest mierzalna - czy jednorazowo można otrzymać jej więcej lub mniej. Ale to już temat na odzielne dywagacje.

sobota, 05 lutego 2011

Dzisiaj notka z gatunku filozoficznych, do napisania której zmotywowały mnie pewne ostatnie wydarzenia w moim życiu. A więc do dzieła!

Czy wolna wola istnieje? Sam często zadawałem sobie to pytanie. Co to naprawdę jest wolna wola? Istnienie (bądź nie) wolnej woli sprowadza się w zasadzie do pytania o naturę świata. Czy jest on deterministyczny, czy też nie? Przez deterministyczny rozumiemy taki, w którym na podstawie stanu świata w pewnej chwili (t1) da się znaleźć stan świata w kolejnej chwili (t2). Innymi słowy świat jest przewidywalny. Uszczegółowiając znając parametry wszystkich cząstek we wszechświecie (takie jak np. masa, prędkość itp) dałoby się wyliczyć parametry tych cząstek w dowolnej przyszłości. Co więcej, nie istnieje nic innego poza tymi cząstkami, a więc cały świat jest pewnym "mechanizmem". Twórcą tego systemu był znany i lubianyOpen-mouthed smile przez wszystkich matematyk Laplace, a zwie się materializmem mechanistycznym.

Co oznaczałoby to w praktyce? Ano np. to, że nasze "wybory" są niczym innym jak wynikiem np. zmian napięcia elektrycznego w neuronach, które z kolei również są determinowane (nie bezpośrednio) np. przez sytuacje w której się znaleźliśmy, uwarunkowania śwrodowiska, wychowanie, geny itp itd. (te czynniki powodowałyby np. rozwój połączeń między neuronami, które powodują takie a nie inne zachowanie).

Odkrycia naukowe, coraz dokładniejsze badania zdają się potwierdzać te teorię. Ale fakty, które poddają w wątpliwość ideę determinizmu można znaleźć np w mechanice kwantowej. Tutaj mamy do czynienia z mnóstwem zdarzeń wydających się niedeterministycznymi. Przykładem jest np. chwila w której wzbudzony atom emituje foton - żadne znane przyczyny nie pozwalają na określenie czasu, w którym to się stanie. Podobna rzecz ma się z rozpadem promieniotwórczym pierwiastków - nie potrafimy przewidzieć czasu w którym dany atom rozpadnie się.

Nauki empiryczne dają więc nam zarówno przykłady przeczące jak i potwierdzające teorię wolnej woli/determinizmu. Na ich pdstawie nie da się i nigdy nie uda się znaleźć odpowiedzi na to pytanie. Dlaczego? Gdybyśmy nawet odkryli przyczynę wszystkich znanych nam zdarzeń (np. te wymienione powyżej dot. mechaniki kwantowej) nie oznaczałoby to, że w przyszłości nie odkryjemy kolejnych tego typu zdarzeń - to dowodzi braku możliwości potwierdzenia determinizmu. Analogicznie nie możemy również naukowo potwierdzić braku determinizmu - zawsze może się okazać, że w przyszłości będziemy potrafili wytłumaczyć zjawiska, które teraz są dla nas nieprzewidywalne.

Nauki formalne (logika, matematyka itp.) również nie dadzą ostatecznej odpowiedzi na to pytanie - każda  z nich wymaga pewnego początkowego zbioru aksjomatów, które przyjmujemy jako pewniki, założenia. A kto powiedział, że świat jest zbudowany wedle tych aksjomatów, jakie by one nie były?

Cóż pozostaje w takiej sytuacji? Nic innego jak tylko decyzja, w która stronę chcemy iść, pamiętając o konsekwencjach tego wyboru (ale to już jest temat nad którym możnaby debatować bardzo długo). Każda osoba, która twierdzi, że jej zdanie w tej kwestii (jakie by one nie było) jest bliższe prawdy jest w błędzie. Jedyne co może powiedzieć to uzasadnić co ją skłoniło do takiej decyzji.

Ja już swoją decyzję podjąłem. A Ty? Smile

środa, 01 grudnia 2010

Tym razem wybrałem się do Otwocka gdyż jak głosi legenda znajduje się tam sporo róznych opuszczonych miejsc. Na necie natknąłem się na informację o "zofiówce" - opuszczonym zakładzie psychiatrycznym. Więcej o tym obiekcie można znaleźć na wikipedii - klik.

Sama budowlna położona jest na uboczu, w lesie, dosyć daleko od centrm Otwocka. Składa się właściwie z dwóch głównych budowli - gmachu "starego" i "nowego". Z powodu kiepskich warunków atmosferycznych i późnej godziny udało się zwiedzić tylko tę pierwszą - znacznie mniejszą, ale chyba lepiej zachowaną.

Po dotarciu na miejsce okazało się jednak, że budynek jest zabezpieczony przed ciekawskimi - wszystkie drzwi zamurowano a okna zabito dechami. Jednak dla chcącego nic trudnego - jedne okno miało sporą szparę i udało się przez nie przejść. Wszystko działo się już po zmroku więc klimat był niesamowity. Szkoda tylko, że nie zabrałem latarkiSad smile

 

sobota, 20 listopada 2010

Własnie wróciłem z wyprawy do wyżej wymienionej fabryki na Białołęce. Z tego co wyczytałem na necie fabryka powstała w latach 70-tych i stąd pochodzą ściany wielu okolicznych bloków na Tarchominie. Zapewne od lat 90 tych fabryka opustoszała i nieszczeje. Nie było łatwo się tam dostać gdyż teren jest całkiem ogrodzony, do tego wszędzie mnóstwó błocka i syfu. Znalazłem dziurę w siatce od strony ulicy Świderskiej:

Map picture

 

Okazało się jednak, że fabryka nie jest jednak taka opustoszała. Na wielkim terenie sporadycznie stoją ciężarówki i można spotkać robotników i co gorsza ochrone. Z jednym ochroniarzem miałem przyjemność rozmawiać osobiście, dlatego moja przygoda była dosyć krótka i fotek nie ma zbyt dużoOpen-mouthed smile Na pewno wybiorę się tam jeszcze raz i postaram się więcej czasu poświęcić na zwiedzanie wnętrza hali - gdy będzie trochę jaśniej więcej będzie widać.

 

środa, 17 listopada 2010

Witam po długiej przerwie w 3-ciej części relacji z reanimowania komputera opartego o pierwszy 32 bit procesor Intela. W zasadzie cały proces odbył się rok temu, ale dopiero teraz wrzucę jakieś fotki. Z tego co pamiętam sam proces uruchomienia komputera nie odbyl się bez komplikacji. Po pierwsze nie chciał działać dysk (3.2 GB do 386 to jednak sporoSmile ). BIOS widzi taki niestadardowy dysk jako USER DEFINED - trzeba ręcznie pisać takie parametry jak liczba głowic, ścieżek itp, a nie wszystkie dane są na etykiecie dysku. Inna sprawa to że bo każdym wyłączeniu trzeba wszystkie te dane wpisywać od nowa bo bateryjka podtrzymująca CMOS dawno skończyła żywotSmile

Nie wspomniałem też o karcie graficznej - jako, że stara gdzieś mi się zapodziała, kupiłem na allegro inną - ale nie byle jaką! Prawdziwy rarytas - SIIG MVGA-AVGA - 1MB RAM oparta na chipsecie Cirrus Logic GD5429:

s_p_22304_1__20159_zoom

 

A tak wygląda cały zestaw w pełnej krasie (No może zabrakło obudowyOpen-mouthed smile)

P1130676

 

Chwila napięcia i oto fotka z pierwszego uruchomienia. Działa!!! Sukces!:

P1140564

 

Jak widać nie oszukuję i mamy rzeczewiście do czynienia z procesorem 386. Do tego uświadczymy aż 128 KB pamięci Cache!

P1140566

 

A oto i BIOS w całej okazałości - nie byłem świadomy, że w BIOS są takie śmieszne kolorki - na czarno białym mnitorze wyglądało to zupełnie inaczejOpen-mouthed smile

P1140567

 

A o to ekran ustawień standardowych. Proszę zwrócić uwagę na ten ekstra kalendarz! Teraz takich nie robią takich w BIOSach. Wzruszyłem się Smile. I kolejna super opcja. Już wtedy stosowano ideę "skórek". Winking smile  Klawiszem F2 i F3 zmieniamy kolory, oto kilka możliwości z wielu dostępnych:

P1140568

P1140569

P1140570

 

No i to by było narazie tyle. W kolejnym odcinku instalacja Windowsa 95, porównanie szybkości uruchamiania Total Commandera z normalnym kompem i być może uda mi się jakoś podłączyć 386 do netu.

niedziela, 14 listopada 2010

Przez długi czas walczyłem z niestabilnością mojego kompa. Większość podzespołów jest poddana znacznemu OC, więc znalezienie przyczyny nie było łatwe. Niestabilnośc objawiała się początkowo tylko podczas dłuższej gry w Bad Company 2 - następował freeze i trzeba było resetować kompa.

Początkowo podejrzewałem mocno podkręcony CPU i być może RAM gdyż dwie kości pochodziły od innych producentów i mniej więcej po dokupieniu przeze mnie jednej z nich zaczęły się problemy. Parę testów memtestem pokazało, że problem z pamięciami istnieje. Po wymianie na moduł tej samej firmy memtest chodził po kilka godzin i wydawało się, że wszystko jest już OK. Niestety sprzęt znowu się zawieszał.

W międzyczasie zaczęły się problemy z nowym klientem poczty Live Mail 2011, który bardzo często odmawiał poszłuszeńśtwa i zwyczajnie się wywalał. Zdarzały się też dziwne freeze przyt zwykłej pracy na pulpicie po której sterownik karty graficznej był automatycznie restartowany. Długie testy CPU wykazywały pełną stabilność. Ostatni podejrzanym wydawała się karta graficzna. Zacząłem ją katować furmarkiem i... karta przeszła ponad 4 godzinny test bez problemu. Przyznam, że wtedy zacząłem rwać już włosy z głowy:D

Rozwiązaniem okazał się program ATI Tray Tools, którego używałem do podkręcania karty graficznej. Na ten trop wpadłem po kolejnym zwisie klienta poczty Windows Live - w szczegółach błędu widniał tajemniczy plik raphook.dll. Dziadek google stwierdził, że dll-elka używana jest właśnie przez ATT. Po odinstalowaniu ATT wszystkie problemy zniknęły!!!

sobota, 26 czerwca 2010

Kilka zdjęć z mojej wyprawy w Góry Świętokrzyskie:

 

środa, 02 czerwca 2010

Po zakupie nowego 24 calowego monitora stanąłem przed problemem efektownej organizacji przestrzeni pracy na ekranie o rozdzielczośći 1920 x 1200 pikseli. Wydawałoby się, że tak duża powierzchnia ekranu powinna znacząco ułatwić prace z wieloma aplikacjami jednocześnie. I tak też jest w istocie, jednak tylko połowicznie. Duży problem stanowi każdorazowe rozmieszczanie poszczególnych okienek aplikacji na ekranie w taki sposób, aby skutecznie pokryć całą przestrzeń ekranu. W rezultacie dochodzi do tego, że na ekranie mam tylko jedno okno - zmaksymalizowane bądź zajmujące tylko część miejsca.

Sytuację trochę ułatwia cecha systemu Windows 7 - aerosnapNiestety jej funkcjonalnoś jest mocno ograniczona - umożliwia automatyczną zmianę wielkości okna to połowy rozmiaru ekranu. Z pomocą przychodzi tytułowy program - GridMove, który rozwiązał większość moich problemów. Za jego pomocą, na ekranie tworzona jest wirtualna "siatka", do której możemy "przyklejać" otwarte okna aplikacji. Co najciekawsze, kompozycję siatki możemy dowolnie zmieniać, dostosowując ją do własnych potrzeb lub wybrać jeden z  istniejących szablonów.

GridMoveSmall

Jedyny problem to oczywiście rozróżnienie przez narzędzie tego czy chcemy "przykleić" okno do miejsca na siatce, czy może zwyczajnie przesunąć okno w dowolne miejsce. GridMove przesuwa okno do siatku gdy:

  • przeciągamy okno środkowym przyciskiem myszy
  • przeciągamy okno za tekst tytułu
  • przeciągamy okna do krawędź ekranu - ta opcja niestety koliduje z aerosnap.

Każdy z tych trybów można włączać i wyłączać niezależnie od siebie. Dodatkowo mamy też możliwość zdefiniowania skrótów klawiaturowych, które szybko przesuną dane aktywne okno do wybranego kwadratu na siatce. Program obsługuje też wiele monitorów!

GridMove można ściągnąć stąd. Naprawdę polecam!

sobota, 20 marca 2010

Legendarny fart mojego kolegi Macieja przekroczył moje najśmielsze oczekiwania. Podczas meczu w który stoczyliśmy w PES 2010 (Maciej grał MU, ja Milanem), zdarzyła się kuriozalna sytuacja. Cały mecz Maciej ostro dostawał (co widać po wyniku - 6:3 dla mnie:D ), ale mimo to jako mega farciuch w ostatniej sekundzie zmniejszył jeszcze moje prowadzenie.

Bramka, która wpadła w wyniku tej sytuacji jest najdziwniejszym zdarzeniem jakie zaobserwowałem w tej grze.

wtorek, 05 stycznia 2010

Zapewne wszyscy wiedzą, że program (pisany np. np. w środowisku .NET) korzystający z zasobów zewnętrznych domyślnie będzie ich szukał w katalogu roboczym projektu ("working directory"). Całe życie myślałem, że ta ścieżka jest tożsama z katalogiem, z którego został uruchomiony plik wykonywalny. Jednak ku mojemu zaskoczeniu, po otwarciu dialogu wyboru pliku (OpenFileDialog), katalog roboczy zmienia się na ten wybrany w dialogu! Różnice można wychwycić używajać dwóch właściwości (w .NET):

  • Environemnt.CurrentDirectory
  • Application.StartupPath

Wszystko byłoby do przeżycia, gdyby nie fakt, że opisana sytuacja ma miejsce tylko w przypadku korzystaniu z systemu 32 bitowego!!! W przypadku mojego Windows 7 x64, katalog roboczy nie zmienia się! Nie musze chyba wspominać, jak może to skomplikować życie, gdy program nagle przestaje działać na komputerze klienta.

Ku przestrodze!

 
1 , 2 , 3 , 4